Ekologiczne rolnictwo

Znamy wiele nauk biologicznych, a ściślej mówiąc – przyrodniczych, jednak wśród nich na szczególną uwagę zasługuje ekologia, obracająca się nieustannie wokół świata ożywionego i nieożywionego, czyli biosfery, badająca wszelkie zależności, jakie zachodzą pomiędzy różnymi organizmami na ziemi, a także między nimi oraz środowiskiem, w którym żyją i funkcjonują. Nie da się ukryć, że jest ona dość silnie powiązana z ochroną środowiska, jednak pojęcia te nie pokrywają się zupełnie.

cos400.jpg

Ochrona środowiska, czyli ogół czynności zmierzających do ulepszenia poziomu czystości oraz całkowitej jego „kondycji”, jest jakoby efektem zdobyczy ekologów, którzy na podstawie licznych badań, często żmudnych i długotrwałych, publikują swe obserwacje i przekazują dalej światu, by ten zrobił z nich pożytek, wykorzystując do procesu poprawy stanu biosfery.

Problem zanieczyszczenia środowiska istnieje od bardzo dawna, poczynając już od czasów starożytnych, kiedy to nie stosowano powszechnie systemów kanalizacyjnych, wobec czego wszystkie odpady i nieczystości lądowały na ulicy, a także później, gdy nastąpiła silna industrializacja, a drugi sektor gospodarki, jakim jest przemysł, zaczął odgrywać główną rolę w krajach kapitalistycznych, wypierając tym samym rolnictwo z czołowej pozycji. Wymieniłam tutaj tylko dwa przykłady przyczyn tak silnej degradacji biosfery, jednakże nawet nie wolno nam myśleć, że to wszystko – proces ten postępuje od wielu wieków, z tym, że szczególnie nasilił się w ciągu ostatnich stuleci, kiedy to stosując politykę pozornej oszczędności, wielkie koncerny przyczyniły się do emisji straszliwych ilości trujących substancji do atmosfery.

Jak już wspomniałam, problem istnieje od dawna, ale dopiero jakiś czas temu zwrócono na niego uwagę. Nagle, jak to powiada się w przenośni: „z dnia na dzień”, stał się on tematem „numer jeden” największych publikacji książkowych, naukowych, czy też prasowych oraz źródłem ogromnego zainteresowania zwykłych ludzi, którzy masowo zaczęli przechodzić na kupno zdrowej żywności, jak i ekologicznych towarów kosmetyczno – higienicznych. Obecnie obserwujemy prawdziwy szał na produkty jakkolwiek określane mianem „ekologiczny”. Jednak i tu na konsumentów czyhają pułapki. Nie wszyscy mogą sobie zdawać sprawę, że bardzo często jest to zwykła manipulacja ze strony producentów, którzy liczą na to, że umieszczając charakterystyczny znaczek trzech zielonych strzałek na opakowaniu, przyciągną tym rzesze ludzi do kupna ich towaru, które często wcale nie zasługują na miano, jakim go sami określili. Rada jest w tym przypadku jedna, aby sięgać po produkty znanych, renomowanych firm, których wydajność i jakość towarów została niejednokrotnie już sprawdzona.

Nie umiem powiedzieć, czy całe to zjawisko można określić jako pozytywne, czy raczej negatywne. Oczywistym jest, że najkorzystniej byłoby, gdyby pracę nad naszym globem rozpoczęto już dawno temu, gdy tylko zaczął „obumierać”, a jeszcze lepiej – gdyby w ogóle nie dopuszczono do takiego stanu, jaki mamy obecnie. Jednak niewątpliwie daje się odczuć, że różne działania, jakie podjęto w ostatnich latach, już przynoszą widoczne rezultaty – zdecydowanie poprawiła się czystość rzek, mórz, a także innych wód powierzchniowych (ale tylko pod względem wrzucanych tam odpadków – o tym za chwilę) oraz ogromne znaczenie ma na dzień dzisiejszy segregacja śmieci, którą powszechnie się stosuje. Ale jest również druga strona medalu – w górach co rusz widać krocie odpadków, a także nadmierne stosowanie nawozów mineralnych w rolnictwie, które następnie spływają do jezior, wzmaga proces eutrofizacji, doprowadzając do samozakwitu wody, czego skutkiem jest brak tlenu, a tego konsekwencją jest zjawisko śnięcia ryb. Jednak o ekologii w rolnictwie więcej powiem za chwilę.

Podstawowym przedsięwzięciem ochrony przyrody jest tworzenie różnego rodzaju parków, rezerwatów, pasów zieleni w miastach oraz obejmowanie ochroną tych gatunków roślin albo zwierząt, które szczególnie narażone są na wyginięcie. Kolejnym może być racjonalna gospodarka zasobami przyrody, do której zadań należy głównie rekultywacja zdegradowanych obszarów.

Pragnę przytoczyć tutaj fragment książki autorstwa dwóch pań: Ewy Pieczyńskiej i Ireny Spodniewskiej pt.: „Ekologia a ochrona środowiska człowieka” (wyd. Szkolne i Pedagogiczne, wydanie drugie z 1976 r.): „Stałe przekształcenia biosfery, szybko zmieniające się warunki środowiskowe sprawiają, że przed ekologią doby obecnej i ekologią istniejących aktualnie ekosystemów stoją poważne zadania opracowania naukowych podstaw tworzenia ekosystemów nowych, czyli kształtowania środowiska zgodnie z potrzebami człowieka, lecz w sposób nienaruszający równowagi w biosferze. (…) Konkretne zadania ekologii dotyczące racjonalnej gospodarki środowiskiem zależą od typu ekosystemów: inne będą w przypadku ekosystemów leśnych lub agrocenoz (ekosystemów wykorzystywanych rolniczo), inne w przypadku ekosystemów wodnych itd. Różnice wynikają zarówno z rozmaitego użytkowania tych ekosystemów przez człowieka, jak i różnych ich obszarów w poszczególnych regionach, a wreszcie z różnego stopnia ich degradacji w wyniku dotychczasowych eksploatacji”.
Trudno jest teraz naprawić tak długie zaniedbania, a także „wychować” społeczeństwo w taki sposób, żeby zamiast koncentrować się na kupowaniu ekologicznych produktów, które ZAZWYCZAJ nimi nie są, po prostu zacząć dbać o środowisko – nie wyrzucać śmieci, gdzie popadnie, stosować różne filtry w samochodach lub kominach – to tylko przykłady, ale jakże łatwe do wdrożenia w życie – a przy tym ile pożytku może przynieść wprowadzenie na co dzień takich rozwiązań.

Jeśli mowa o tak szerokim zagadnieniu, jakim jest ekologia, to grzechem wręcz byłoby nie wspomnieć o głównym jej odnośniku, czyli o rolnictwie. Ekologia i rolnictwo to połączenie porównywalne do więzi matki i syna – syn nie przeżyje długo bez matki, potrzebuje jej niemal stale, a nawet, jeśli się od niej odłączy, sam po jakimś czasie do niej powraca, jednak straty w jego psychice pozostają na zawsze. Dosłownie tak samo jest z ekologią – matką i jej „synem” – rolnictwem. Jeśli pole uprawne przemieni się z dnia na dzień z pięknego ekosystemu różnorodnych gatunków na prawdziwy śmietnik, w którym nie ma praktycznie ani ładu, ani składu – szybko zacznie „obumierać” i w tempie zbliżonym do prędkości Ferrari będzie chciało powracać do dawnej świetności. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Pomyślmy, co jest przyczyną tego, że niektóre państwa prowadzą taką politykę rolniczą, która pozwala uzyskać znakomite plony, dzięki czemu mogą się dodatkowo wzbogacać, a inne, pomimo doskonałych warunków przyrodniczych, nie potrafią kierować swoimi dobrami i nie wykorzystują w pełni możliwości, jakie dała im natura. Te kraje, które wprowadziły stosowanie środków produkcji pochodzących z przemysłu, tj. różnego rodzaju nawozów mineralnych czy środków ochrony roślin, a także szybko znalazły zastosowanie dla nowoczesnych technik rolnictwa i lepszych odmian roślin, bez problemu weszły na drogę ogromnego rozwoju gospodarczego i dziś mogą sobie pozwolić na odejście od rolnictwa i przejście do nowego sektoru, jakim są na przykład usługi. Jako nowoczesną technikę rolniczą można podać na przykład płodozmian, który wprowadzono już powszechnie w XIX wieku, zastępując tym mało wydajną trójpolówkę. Płodozmian okazał się o tyle lepszy, że nie pozostawiał żadnej ziemi leżącej ugorem, i że wszystkie części pola przeznaczone były pod uprawę. Ponieważ co roku zmieniano miejsca rozrostu poszczególnych roślin, wobec czego ziemia przez długi czas pozostawała wciąż urodzajna. Dziś płodozmian stosuje się w celach podwyższenia aktywności takiej gleby, by zachowała swoją naturalną żyzność jak najdłużej się da.
Metody, jakie stosowały i oczywiście stosują nadal te państwa mają również swoje przykre konsekwencje dla środowiska. Jedną z nich jest właśnie wspomniany wcześniej przeze mnie odpływ nawozów mineralnych wraz z opadami atmosferycznymi do wód powierzchniowych i podskórnych, powodując ich samozakwit. Inną wadą jest spadek żyzności takich gleb, gdyż sztuczne nawozy zakłócają naturalne procesy w nich zachodzące i obniżają ich biologiczną aktywność. Jeśli chodzi o bardziej przyziemne skutki, które odbijają się przede wszystkim na nas, ludziach, to fakt, że dzięki tak zintensyfikowanej produkcji rolniczej dochodzi w niektórych rejonach wręcz do nadprodukcji, co wiąże się z tym, że żywność znacznie tanieje i automatycznie odbija się to niekorzystnie na sytuacji materialnej rolników, w wyniku czego produkcja przestaje się ostatecznie opłacać. Poza tym w momencie, gdy co rusz słyszymy o nowych przypadkach wykrywania BSE oraz zakażenia produkowanej żywności różnymi chemikaliami, znacznie zmniejsza się nasze poparcie dla takich metod. Jeśli spada nasze zaufanie do producentów, to kupujemy ich towarów mniej, a tym samym zmniejszają się ich dochody.
Wniosek z tego płynie taki, że dzisiaj najbardziej opłaca się przejść na ekologiczne rolnictwo, które, choć może mniej wydajne od tego zwykłego, z pewnością okaże się dużo korzystniejsze – i to dla wszystkich: zarówno producentów, jak i konsumentów. Istotna jest tutaj kwestia zatrudnienia, gdyż żmudny proces produkcji żywności w systemie ekologicznym powoduje tworzenie nowych miejsc pracy i tym samym „zawsze jakiś” spadek bezrobocia. Poza tym – jak już pisałam wcześniej, nastąpił prawdziwy szał na zdrową, nieskażoną żadnymi środkami chemicznymi żywność. W związku z tym ludzie są w stanie nawet zapłacić trochę więcej pieniędzy w zamian za pewność, że to, co jedzą, jest całkowicie „ekologiczne”. Jak widać, jest to doskonały sposób na uczciwe podniesienie dochodów swego gospodarstwa. Przed polskim rolnictwem staje w tym momencie ogromna szansa, gdyż nasza żywność, wysoko ceniona na zagranicznych rynkach, może się stać prawdziwą kopalnią bogactwa jako produkt eksportowy „numer jeden” – w tym momencie przeszkodą są właściwie tylko zmienne warunki atmosferyczne (w zależności od tego, czy jest długa i mroźna zima, suche lato, czy deszczowy cały rok), na co, niestety, wpłynąć nie możemy – oraz powiązania polityczne, co powinno leżeć w interesie naszych władz, jak i całego społeczeństwa. Powinno, ale niekoniecznie jest. Polska żywność, niezwykle zdrowa i o wysokiej jakości tak naprawdę mogłaby dosłownie zalać całą Europę (i nie tylko), gdyż oprócz tego, że ma niebywałe walory smakowe, zawiera wiele ważnych substancji odżywczych, to jest jeszcze stosunkowo tania. Przykładowo – ludzie wyjeżdżający do pracy do Anglii czy Irlandii, jako główny czynnik tęsknoty za ojczystym krajem podają tamtejsze jedzenie, które smakiem, którego właściwie w ogóle nie czuć, daleko odbiega od naszego. Pomimo, iż przyjęło się, że polska kuchnia jest tłusta, wielu ludzi zachwala ją na całym świecie.
Marta Akuszewska

Related posts

Top